Jedna tylko rzecz
„Jedna tylko rzecz martwiła go i mąciła radość pracy wciąż jeszcze zdany był na materialną pomoc ojca. Co wieczór modlił się, aby nastał czas, kiedy będzie mógł zarobić kilka franków niezbędnych na skromne utrzymanie.
Pogoda zepsuła się. Czarne chmury stały nad całą okolicą. Deszcz lal strugami, na wyżłobionych drogach i na klepiskach chat w wąwozie porobiły się błotniste kałuże. W dzień Nowego Roku Jean Baptiste udał się do Wasmes i wrócił z listem dla Vincenta. Na kopercie widniało nazwisko wielebnego pastora Pietersena. Drżąc z podniecenia pobiegł Vincent na górę. Deszcz tłukł o dach, lecz Vincent tego nie słyszał. Niezdarnie rozdarł kopertę i czytał
„Drogi Panie Vincencie,
Komitet dla Krzewienia Ewangelii dowiedział się o Pańskiej owocnej pracy i proponuje Panu na razie posadę na przeciąg sześciu miesięcy, to jest od pierwszego stycznia nowego roku.
Jeśli do końca czerwca wszystko pójdzie gładko, zostanie Pan zaangażowany na stałe. Tymczasem będzie Pan pobierał płacę w wysokości pięćdziesięciu franków miesięcznie.
Proszę do mnie często pisać i być dobrej myśli!
Oddany Pietersen."
Pełen radości rzucił się Vincent na łóżko, ściskając gorączkowo list. A więc dopiął celu mimo wszystko! Znalazł nareszcie pracę, której się poświęci! Tego właśnie cały czas pragnął, brakowało mu tylko siły i odwagi. Pięćdziesiąt franków miesięcznie — więcej niż trzeba, aby opłacić mieszkanie i strawę. Nigdy już, nigdy nie będzie od nikogo zależny!“(3)