Dziadka kochałem Ale jego
„Dziadka kochałem. Ale jego słowa, z którymi się nie krył, godziły w moje serce, przepełnione miłością do Stalina. Miała rację mama gdy mówiła, że Wano jest głupi. Tylko przez wzgląd na jego siwe włosy nie powtórzyłem mu tego.
Dziadka co jakiś czas odwiedzał pewien obdarciuch
0 bardzo śniadej, prawie czarnej twarzy. „Murzyn, Murzyn!..." wołały za nim dzieciaki. Wano wyjaśnił mi, że to nie jest żaden Murzyn, lecz Ajsor, czyli Asyryjczyk. „Murzyn" mieszkał w naszej dzielnicy, pracował jako tragarz, miał liczną rodzinę
1 klepał biedę. Z dziadkiem musieli znać się od dawna, bo między nimi był duży stopień zażyłości.
Mama stale mnie uprzedzała, abym nie przysłuchiwał się rozmowom dziadka z „Murzynem". Zakazany owoc jednak nęci, więc nadstawiałem ucha.
Pewnego razu usłyszałem, jak Wano obwiniał Stalina o wszystkie plagi, jakie spadły na Gruzję. Serce podeszło mi do gardła. Jakim prawem mógł tak mówić! To kłamstwo, podłe kłamstwo. Na pierwszych stronach podręczników, z których się uczyłem, widniały fotografie Stalina z podpisem „Wodzu, dziękujemy ci za szczęśliwe dzieciństwo". I ja naprawdę czułem się szczęśliwy. Czułem się szczęśliwy, choć dziadek z matką odejmowali sobie często chleb od ust, abym nie wiedział, co to głód.“(7)
<<<< znaczenie przy uprawie
| Dobrze już po godzinie >>>>