Dobrze już po godzinie
„Dobrze już po godzinie policyjnej wychodzimy na ulicę. Strach siadł mi na plecach, jestem przekonana, że zza Et; S
każdego węgła czeka nas śmierć od kuli któregoś z konspiracyjnych kolegów. Nikt nie strzela, nikt się nami nie interesuje. Przemierzamy Aleje krokiem panów świata. Dworzec, peron, z megafonu senny głos „Personenzug nach Berlin"...
Jesteśmy w przedziale. Trzymam się za policzek. Jeden z gestapowców (drugi wyszedł na korytarz) wierci mnie oczami. Przytulam się do Mariana i drzemię. Walizeczkę z dokumentami, które mam dostarczyć w Toruniu, umieściłam pod łokciem. Marian wyjmuje „Berliner Zeitung". Kiedyż ten pociąg nareszcie ruszy. Oficer SS czyta „Mein Kampf". Po chwili nawiązuje rozmowę z Marianem o moim policzku. Marian tłumaczy, że bolą mnie zęby. Więc dżentelmeński esesman wyjmuje termos z herbatą, częstuje proszkiem. Ale już tak usnęłam, że Marian nie chce mnie budzić. Trudno. Wobec tego proponuje Marianowi, aby mu ustąpił „śliczną Fraulein", nie na długo,
na dzieńdwa, potem .może ją sobie wziąć z powrotem. Marian — że to doskonały pomysł. Dziewczęta niemieckie służą ku wygodzie mężczyzn i nie powinny skąpić żadnemu swoich szybko mijających wdzięków. Gdy toczy się ta budująca rozmowa, do przedziału wchodzi roześmiane towarzystwo. Kątem oka widzę dwóch gestapowców i trzy panny ubrane po cywilnemu. Jedna zaraz zaczepia mojego „amatora", przestał się mną interesować. Spię dalej, żeby moje „rodaczki" z Berlina nie zechciały przypadkiem wciągnąć mnie do rozmowy. O czym myśli Marian Odłożył gazetę, otulił mnie peleryną, zakrył się płaszczem i także śpi. Tamci gadają. O ile mogę zrozumieć, najpierw w niewybrednych słowach o miłości, potem o wojnie. Z Anglią nie tak łatwo, jak im się zdawało, ale to nie potrwa długo. Jeszcze parę nalotów i z Londynu zostanie to samo co z Warszawy. „Heil Hitla". Znów ktoś wszedł. Pociąg rusza. Przyćmione światło, zasłonięte rolety. Piski dziewcząt. Marian objął mnie i lekko całuje w policzek. Musi udawać czy z własnej ochoty Jakże zatęskniłam do polskiego zatłoczonego wagonu.“(8)
<<<< Dziadka kochałem Ale jego
| - Proszę państwa - mówił >>>>